Ile kosztuje matura?

Cena Matury - Newsweek Polska, 25.05.2008


Kurs Sikory :: 7 zasad :: Kontakt


Zobacz ofertę Kursu Sikory:

Kursy Maturalne Dlaczego jesteśmy skuteczni? Czy każdy może zostać Absolwentem Kursu Sikory?
Regulamin Kursu Przed dokonaniem zapisu na Kurs Sikory zachęcamy do uważnego zapoznania się z regulaminem.
Kontakt Napisz do nas!


Newsweek Polska – BIZNES

Numer 21/08, strona 52

Cena matury

Drodzy rodzice, nie obawiajcie się odpłatnej edukacji waszych dzieci. Ona już tu jest. Połowa polskich uczniów płaci za dodatkowe lekcje.

Najmłodsze pokolenie Polaków przejawia nadzwyczajny pęd do wiedzy. Tyle że nie tej przekazywanej w publicznej szkole, która w systemie edukacji schodzi na coraz dalszy plan. Z prywatnego douczania, wyrastającego na podstawowe źródło wiedzy, korzysta już przynajmniej połowa z ponad sześciu milionów Polaków w wieku do 18 lat, a w dużych miastach wskaźnik ten sięga nawet 80-90 proc. Na korepetycje dla dzieci, szlachetnie zwane prywatną nauką, rodzice wydają rocznie 6-10 mld zł, czyli tyle, co na ich ubranie i buty. To równowartość 25-30 proc. budżetu państwa na oświatę. Drugi filar edukacyjny jest coraz grubszy i zachodzą w nim procesy jak na każdym wielkim, lecz rozdrobnionym rynku - legalizacji i konsolidacji, a wygrywają najbardziej profesjonalni i innowacyjni.

Gdy na miesiąc przed maturą rodzice zaczynają błagać o błyskawiczne douczenie dziecka, Jarosław Sikora grzecznie odmawia i tłumaczy, że nie jest cudotwórcą. - Możemy jedynie uzupełnić to, czego uczniowie z różnych powodów nie wynoszą ze szkoły. My, czyli Kurs Sikory, to jedna z najstarszych warszawskich szkół przygotowujących licealistów do matury. Przed 15 laty Jarosław Sikora, doktor nauk medycznych ze specjalizacją z interny, trochę z przypadku zaczął prowadzić kursy dla kandydatów na studentów akademii medycznej. Dziś na praktykę w zawodzie ma mało czasu, bo jego szkoła co roku przygotowuje do matury około 600 licealistów, głównie wybierających się na medycynę. Zależnie od długości kursu każdy z nich płaci od 1,6 do 4,2 tys. zł. A skoro płaci, to i wymaga: nie ma mowy o spóźnieniu wykładowcy, niedokończeniu lekcji czy nagłych zmianach w programie. - Ten biznes rozrósł się tak, że nie da się go już prowadzić po godzinach - mówi Sikora.

Choć konstytucja mówi coś zupełnie innego, edukacja w Polsce w coraz większym stopniu staje się domeną sektora prywatnego. Szkoła, notorycznie niedoinwestowana i wstrząsana raz po raz reformatorskimi pomysłami, nie nadąża za codziennością zglobalizowanego świata, w którym przepustką do sukcesu jest wiedza. W przeładowanych klasach nie sposób efektywnie uczyć języków obcych, nauczyciele zarabiają gorzej od robotników na budowie, a programy nauczania od lat przeładowane są teorią. Uczniowie i rodzice z konieczności szukają więc pomocy poza szkołą. A skoro jest popyt, musi być też podaż. - Rodzi się coś, o czym kilka lat temu nikt nawet nie myślał, czyli profesjonalny sektor pozaszkolnych usług edukacyjnych - uważa prof. Krzysztof Koseła, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, współautor raportu o szarej strefie w polskiej edukacji, wydanego przez Instytut Spraw Publicznych. - To już nie tylko zajęcia dla uczniów nienadążających za szkolnym programem, ale niemal drugi filar oświaty, uzupełniający to, czego nie uczy szkoła.

[...]
 
Rodzice mają podstawy, by nie wierzyć, że sama szkoła wystarczy do należytego przygotowania do ważnych egzaminów, zwłaszcza matury. Pedagodzy od lat bowiem podnoszą, że system kształcenia w Polsce jest przeładowany informacjami i brak w nim już czasu i miejsca na nauczenie, jak się tą wiedzą posługiwać w praktyce. - Uczniowie latami wkuwają np. gramatykę, ale kiedy na maturze trzeba odróżnić zdanie twierdzące od przypuszczającego, większość nie potrafi sobie z tym poradzić - mówi prof. Elżbieta Putkiewicz, dziekan Wydziału Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego. - Dobrze skrojony kurs przygotowawczy może te luki szybko uzupełnić, bo podczas prywatnych lekcji nauka jest o wiele skuteczniejsza niż w szkole, gdyż wykładowcy zajmują się tylko tym, czego najbardziej brakuje uczniom. Zwykle więc ćwiczy się to, co może pojawić się na egzaminie, jak testy czy eseje, oraz zwraca uwagę na zagadnienia, na które wyczuleni są egzaminatorzy.
 
Wszyscy, więc ja też
Dlatego wśród rodziców i uczniów zmienia się nastawienie do nauczania pozalekcyjnego. Korepetycje, które kilkanaście lat temu nie były tytułem do chwały, dziś stają się takim samym produktem, jak markowe ciuchy czy samochód. Im bardziej luksusowe, tym lepiej. - Jeśli są prowadzone przez sensownych ludzi, są powodem do dumy i wielu moich znajomych nawet się nimi chwali - mówi Mateusz Bornsztajn, uczeń stołecznego liceum Mikołaja Kopernika.

Socjologowie podkreślają, że rodzice coraz częściej popadają w obłęd. Na zajęcia dodatkowe posyłają także dzieci mające wybitne wyniki w szkole, które ten czas powinny poświęcić na doskonalenie innych umiejętności, rozwój osobowości albo na hobby. - Coraz mniej osób ma odwagę twierdzić, że ich dzieci poradzą sobie w życiu bez dodatkowych korepetycji - uważa dr Joanna Heidtman, psycholog i socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dominuje postawa, że skoro tak robią wszyscy, ja też powinienem.

[…]
 
Współpraca Longina Grzegórska-Szpyt
Marek Rabij, Paweł Olwert